HARMONIA DUALNOŚCI
– o tym jak dobro i zło funkcjonują w jedności
Stary Indianin nauczając swojego wnuka o życiu powiedział:
– Każdego dnia wewnątrz mnie toczy się walka pomiędzy dwoma wilkami. Jeden z nich jest zły a drugi dobry.
– Dlaczego te dwa wilki mają różne kolory – zapytał z ciekawością wnuk
– Biały wilk to wszystko co we mnie dobre: radość, miłość, nadzieja, spokój, uprzejmość, życzliwość, a drugi to zło: gniew, zazdrość, smutek, arogancja, poczucie winy, wstyd i walka pomiędzy nimi toczy się we mnie i w Tobie również każdego dnia.
Wnuk przemyślał chwilę słowa usłyszane przez dziadka a potem zapytał:
– Dziadku i który wilk wygrywa?
– WYGRYWAJĄ OBA, JEŚLI KARMISZ JE WŁACIWIE – odpowiedział Stary Indianin – Widzisz, jeśli nakarmię tylko białego wilka, a czernego będę ignorował ten będzie ukrywał się za rogiem głodny mojej uwagi i któregoś dnia w najmniej oczekiwanym momencie wściekły i zaatakuje mnie. Jeśli jednak na równi z białym uznam i jego obecność, dam mu swoją uwagę i uszanuję także i jego obecność kiedy będę go potrzebował (np. do postawienia granic) stanie się moim sprzymierzeńcem i stanie za mną a nie przeciwko mnie. Dobry wilk ma w sobie dobro, prawdę, akceptację i współczucie, kiedy karmisz na równi oba stają się jednością, która służy całemu mojemu życiu.
Czy można wyobrazić sobie istnienie światła bez obecności cienia. Dzień bez istnienia nocy, kobietę bez istnienia mężczyzny?
Ta przepełniona dualnością, biegunowością i kontrastami otaczająca nas rzeczywistość jest odzwierciedleniem tego co dzieje się w każdym z nas – w naszych wewnętrznych światach. Odwagą i sztuką jest jej zharmonizowanie na każdym poziomie naszego istnienia.
CZYM JEST DUALNOŚĆ
Dualność to jedno z pojęć, które bardzo zakorzeniły się i utrzymują nas w Matrixowej rzeczywistości. Dualizm to nic innego jak tylko program i przekonanie, że rzeczywistość składa się z dwóch przeciwstawnych, ale w rzeczywistości jakże uzupełniających się aspektów.
Już od najmłodszych lat w ramach procesu wychowania a później też socjalizacji jesteśmy uczeni porządkować rzeczywistość segregując ją w przeciwieństwa. W konsekwencji – w dorosłym życiu doprowadza to do pojawienia się najpierw wewnętrznych a później zewnętrznych konfliktów przejawiających się w ostateczności w postaci wojny.
Wybieranie pomiędzy dwiema jedynie słusznymi opcjami oscylującymi w kategoriach tego co dobre (biały wilk) lub tego co złe (czarny wilk) daje chwilowe ukojenie. Uczy (złudnie bardzo) opowiadania się po jednej ze stron i dokonywania wyboru. Dualność to nie tylko wybór to także oczekiwania, oceny i projekcje. Każdą życiową sytuację – opierając się na doświadczeniach z przeszłości (czarny wilk) albo marzeniach o przyszłości (biały wilk) uznajemy albo za sukces albo porażkę, za trafione albo błędne, za bezpieczne albo groźne. Z jednej strony jest to pomocne aby odnaleźć się w tak chaotycznej rzeczywistości jednak z drugiej strony należy pamiętać, że ten zewnętrzny podział ma swoje źródło i lustrzane odbicie w świecie wewnętrznym. Dzielimy przy tym także i siebie: na tę część, którą chcemy pokazać światu i na tę, której pokazać nie chcemy. A przecież POMIĘDZY jednym a drugim biegunem, MIĘDZY jedną a drugą oceną i wyborem wszystkiego istnieje jeszcze coś POMIĘDZY – przestrzeń, która ma wszystkie kolory tęczy. To trzeci wilk (albo wilczek) do którego prawdy przez wieki i tysiąclecia nie było dostępu.
CO WYBIERASZ MIŁOŚĆ CZY LĘK
W dużej mierze dualność i podział podtrzymują swoimi utrwalonymi programami i przekonaniami ludzie. Swoją genezę mają oni w przekazach pokoleniowych, kolektywnej świadomości i nieświadomości, tradycji, języku, kulturze, zwyczajach, obyczajach itp..
Od najmłodszych lat słyszymy, że trzeba wiedzieć, po której jest się stronie, że wypada być zdecydowanym wiedzieć czego się chce i że niepewność wygląda podejrzanie. Z zewnątrz ten porządek bywa uspokajający, ale wewnętrznie bywa, że skrajne oceny i opinie są jedynie formą obrony. Kiedy coś zostanie nazwane jako „dobre” lub „złe” mamy złudne uczucie kontroli. Łatwiej jest nie dotykać chaosu, lęku i wszystkiego, co jest niewygodne i społecznie nieakceptowane. Cena za to jest jednak wysoka: im częściej rzeczywistość zostaje zamknięta w prostych podziałach, tym mniejszy jest z nią kontakt. Z tego powodu wyjście poza dualność nie polega na wyborze jednej ze stron ani odrzuceniu tego przeciwieństw. Bardziej chodzi tu o ZGODĘ NA TO CO JEST i POZWOLENIE, że mogą one istnieć obok siebie, a czasem nawet nawzajem się dopełniać. Człowiek może być jednocześnie silny i kruchy, uważny i zagubiony, dobry i omylny. Istotą jest uczenie się, jak żyć bez rozdzielania świata na dwa obozy.
To nie jest łatwe – raczej przypomina powolne, cierpliwe oswajanie własnej wewnętrznej sprzeczności.
Pomaga w tym zatrzymanie się i zadanie pytania:
Czego nie zauważam?
Czy naprawdę muszę wybrać między jednym a drugiemtylko
Czy istnieje tylko jedna wersja wydarzeń?
Czy może jest jeszcze jakieś inne trzecie rozwiazanie, wyjście, którego jeszcze nie widzę?
Taka postawa pozwala oddychać szerzej. Zamiast widzieć wyłącznie bieguny istnieje szansa aby dostrzec przestrzeń pomiędzy nimi — myśli, emocje, uczucia, niewygodne odczucia w ciele, relacje, przejścia, napięcia, które nie muszą od razu zostać rozwiązane lub uzdrowione – I może właśnie w tym momencie zaczyna się ciche, prawdziwe zrozumienie, dualność przestaje być więzieniem a staje się miejscem, z którego można powoli i z pełną świadomością i uważnością wychodzić ku pełniejszej integracji.
KTO I PO CO STWORZYŁ DUALIZM?
Z perspektywy ewolucyjnej i psychologicznej dualność jest programem zainstalowanym w naszym mózgu, który działa w sposób binarny (zero-jedynkowy), który został zainstalowany aby przetrwać i skatalogować otaczający nas świat, dzielić rzeczy na „dobre” i „złe”, „bezpieczne” i „niebezpieczne”, „nasze” i „obce”. Dualność na planecie Ziemia służy nam jako narzędzie do porządkowania chaosu natury.
Z perspektywy duchowej i metafizycznej jednak dualność została zaprojektowana przez Boga/Stwórcę jako gra – kosmiczny „plac zabaw” lub „szkoła dla świadomości” aby ta poprzez lub dzięki doświadczeniu dualności mogła doświadczyć samej siebie. Zgodnie z tą teorią, w stanie czystej świadomości i jedności nie da się doświadczyć ani zobaczyć siebie bez lustra lub negatywu w którym można się przejrzeć lub odbić.
DUALNOŚĆ A KOBIECE I MĘSKIE JAKOŚCI
Kobiecość i męskość to jedno z najważniejszych odzwierciedleń dualizmu w naszej codzienności. W ujęciu energetycznym i psychologicznym, każdy człowiek – niezależnie od biologicznej płci – nosi w sobie zarówno jakości (cechy atrybuty) męskie, jak i kobiece. W tym przypadku kobiecość i męskość nie oznaczają biologicznej płci a jedynie dwa pierwotne atrybuty lub archetypowe i przeciwstawnie uzupełniające się energię, które istnieją w każdym człowieku, w naturze i we Wszechświecie. Nie ma pomiędzy nimi hierarchii – są dokładnie jak orzeł i reszka umieszczone po dwóch stronach tej samej monety.
JAKOŚCI KOBIECE – YIN reprezentują przestrzeń wewnętrzną, wewnętrzny Wszechświat i magnetyzm – to moc, która tworzy, kreuje, pozwala rzeczom istnieć, wzrastać, łączyć się ze sobą i je unicestwiać. Charakteryzuje ją BIERNOŚĆ I PRZYJMOWANIE, które nie są słabością lecz otwartością na przyjmowanie, słuchane, widzenie, intuicję. EMOCJONALNOŚĆ I CZUCIE czyli zdolność do głębokiego przeżywania, empatię i umiejętność budowania relacji opartych na bliskości. CHAOS I KREACJA jako stan bezgranicznego potencjału, mroczna, żyzna gleba w której rodzi się nowe życie. ELASTYCZNOŚĆ przypominająca wodę (która może być w trzech stanach skupienia) a która dostosowując się do kształtu naczynia płynie mijając przeszkody.
JAKOŚCI MĘSKIE – YANG w dualizmie z kolei reprezentują strukturę, manifestację na zewntrz – to siła, która jest nadaje formę, kształt i chroni kobiece. Męskość charakteryzuje AKTYWNOŚĆ I DZIAŁANIE jako impuls do zmiany, inicjatywa, parcie naprzód i zdobywanie celów. PORZĄDEK I STRUKTURA tworząca zasady, granice i prawa oraz systemy, które zabezpieczają kobiecość przed destrukcją. IMPULS OTWIERAJĄCY TAMĘ LUB BRAMY nadający konkretny kierunek i formę po to aby kobiecość mogła swobodnie przepływać . LOGIKA I INTELEKT – analityczne myślenie, racjonalizm oddzielającym fakty od emocji. OCHRONA, PRZYSTAŃ OBECNOŚCI a także KONCENTRACJA I MATERIALIZACJA pozwalające kobiecej energii przybrać materialną postać.
WYJŚCIE Z DUALIZMU – HARMONIA PODZIAŁU
Wyjście z dualizmu – czyli przejście ze stanu oddzielenia i walki przeciwieństw do stanu Jedności – to proces, który obejmuje każdy poziom i każdy wymiar istnienia. Istotne jest aby nie tylko zrozumieć, poczuć ale także „przepuścić” świadomie przez ciało fizyczne. Aby łatwiej można zrozumieć przyjrzymy się dualność wielopoziomowo od najwyższych sfer ducha, przez mechanizmy umysłu i emocji, aż po twardą ucieleśniona materię.
1. POZIOM DUCHOWY/ ENERGETYCZNY – ROZPOZNANIE ŚWIADKA
Na tym poziomie nie ma potrzeby uzdrawiania ani rozpuszczania dualizmu. Tu automatycznie z aktora grającego główną rolę w filmie człowiek staje się widzem obserwatorem całego filmu. Będąc świadkiem lub obserwatorem możliwe jest uzyskanie dostępu do szerszego obrazu rzeczywistości. Wystarczy zadawać pytanie bez oczekiwania konkretnej odpowiedzi
„KIM JEST TEN, KTÓRY TO OBSERWUJE?”.
Kiedy pojawia się myśl, ból czy emocja, zauważyć ją i zamiast zatapiać się w jej historii, filmie lub opowieści wystarczy wejść w czystą, niezmienną przestrzeń świadomości, w której te zjawiska są zmienne – pojawiają się i zauważone znikają.
Na tym poziomie nie wychodzisz z dualizmu, nie próbujesz niczego zmieniać – siedzisz i pozwalasz rzeczywistości być dokładnie taką, jaka jest. Kiedy przestajesz stawiać opór jakiemukolwiek doświadczeniu, znika podział na „ja” i „świat”. Na tym poziomie istotne jest też PODDANIE I ZAUFANIE do tego, że jesteśmy tylko puzzlami w wielkiej układance Wszechświata i on doskonale wie jak nas poukładać aby powstał piękny obraz.
2. POZIOM MENTALNY – ROZBRAJANIE FAŁSZYWEGO OPROGRAMOWANIA
Umysł żyje z podziałów. Jego naturą jest ciągłe ocenianie i etykietowanie: „to jest dobre a to złe”, „to jest mądre, a to głupie”, „tu zyskasz a tu możesz stracić”. Aby na tym poziomie wyjść z dualizmu potrzebne jest:
Po pierwsze ZAPRZESTANIE JAKIEGOKOLWIEK OCENIANIA a jedynie koncentrowanie się na FAKTACH – to jak przejście z telewizyjnych debat do Teleexpressu koncentrującego się jedynie na naturze rzeczy i faktach.
Po drugie DZIECIĘCA CIEKAWOŚĆ, dzięki której możemy się otworzyć na nową kreatywną wersję postrzegając zaistniałą stację w kategorii „interesującego punktu widzenia”. Kiedy umysł automatycznie ocenia sytuację jako „złą” lub „wspaniałą”, wystarczy się zatrzymać i powiedzieć „TO PO PROSTU JEST. ZOBACZYMY, CO TO PRZYNIESIE” pamiętając przy tym jednocześnie, że jedynie interpretacja i ocena powodują, że sytuacja staje się przekleństwem lub błogosławieństwem.
W pewnej wsi mieszkał stary mędrzec, który miał pięknego, białego konia. Nawet król zazdrościł mu tego zwierzęcia. Pewnego dnia koń uciekł do lasu. Sąsiedzi zebrali się i współczuli starcowi:
– Co za nieszczęście! Twój jedyny majątek uciekł. To straszne, co cię spotkało.
Starzec odpowiedział spokojnie:
– Skąd wiecie, że to nieszczęście? Po prostu koń uciekł. To jest fakt. Reszta to tylko wasz osąd.
Tydzień później koń wrócił, a wraz z nim przybiegło stado dzikich, pięknych koni.
Sąsiedzi znowu przyszli:
– Miałeś rację, starcze! To nie było nieszczęście, to wielkie błogosławieństwo! Jesteś teraz bogaty!
Starzec odpowiedział:
– Znowu idziecie za daleko. Po prostu koń wrócił z innymi końmi. Skąd wiecie, czy to szczęście, czy nieszczęście? To tylko fragment układanki.
Kilka dni później jedyny syn starca próbował ujeżdżać jednego z dzikich koni. Spadł i złamał obie nogi. Sąsiedzi lamentowali:
– Ach, znowu nieszczęście! Twój jedyny syn, który miał ci pomagać na starość, jest kaleką. Co za pech!
Starzec rzekł:
– Jesteście niewolnikami oceniania. Mój syn złamał nogi, to wszystko. Kto wie, co to przyniesie?
Miesiąc później wybuchła wojna. Wojsko królewskie przeszło przez wieś i zabrało wszystkich zdrowych młodych mężczyzn na front. Wszyscy oni zginęli w krwawej bitwie. Syn starca ocalał, ponieważ miał złamane nogi.
Po trzecie INTEGRACJA CIENIA przyjrzenie się i oswojenie też tego czarnego wilka, ponieważ tak długo jak długo wypieramy lub walczymy ze swoim „cieniem”, tworzy się wewnętrzny konflikt i w konsekwencji wojna. Kiedy przytulone zostaną i zaakceptowane te mniej fajne kawałki naszej osobowości dualizm pęka, a zablokowana w walce energia zostaje zintegrowana i może zostać wykorzystana świadomie dla najwyższego dobra.
I na koniec najważniejsze – zamiast „ALBO – ALBO” wybierz „I” – ćwicząc umysł w objętości. Możesz „MIEĆ TO I TO” „BYĆ TYM I TYM” , „BYĆ TAKI I TAKI” „ROBIĆ TO I TO” – możesz błyszczeć wszystkimi kolorami tęczy jednocześnie. Możesz jednocześnie być silny i wrażliwy. Możesz odczuwać lęk i jednocześnie działać odważnie. Danie sobie pozwolenia na wszystko bez wykluczania czegokolwiek to wielka życiowa odwaga i sztuka.
3. POZIOM EMOCJI – ALCHEMIA SERCA
Dualizm ma miejsce wtedy, gdy trudne, niskowibracyjne i społecznie nieakceptowane emocje takie jak: wstyd, lęk, poczucie winy, smutek zostają i wyparte, albo kiedy radość, szczęście, miłość, ekstaza, spokój zostają odrzucone (bo nie ten czas, nie to miejsce, nie ta okoliczność albo bo nie wypada).
Aby na tym poziomie zharmonizować dualizm potrzebna jest:
Po pierwsze tylko albo aż AKCEPTACJA wszystkiego co się pojawia. Kiedy pojawia się lęk lub złość, wystarczy się zatrzymać usiąść z tą emocją, poczuć ją w ciele i powiedzieć do niej:
„ Widzę Cię. Możesz tu być. Masz do tego pełne prawo”i
głęboko oddychać pozwalając jedynie aby ta emocja przetransformowała się i zmieniła swoją energię.
Po drugie POZWOLENIE. Pozwolenie nie tyko innym na to aby byli tacy jacy są, na ich emocje, uczucia bez względu na to czy nam się podobają czy nie (ocena) ale także pozwolenie sobie na bycie sobą takim jakim się jest.
Po trzecie WDZIĘCZNOŚĆ i skierowanie swojej uwagi do przestrzeni serca. Mostem do wyjścia i przekroczenia kolejnych wymiarów świadomości jest układ nerwowy, a portalem do wyjścia z dualności serce. Jest ono jak ŁĄCZNIK POMIĘDZY WYMIARAMI ENERGII I MATERII. Serce generuje najsilniejsze pole elektromagnetyczne w ludzkim ciele, które jest do 5000 razy silniejsze magnetycznie niż pole generowanego przez ludzki mózg. Kiedy serce wchodzi w stan koherencji poprzez odczuwanie miłości, wdzięczności czy spokoju jego pole dostosowuje do swoich wibracji chaotyczny umysł oraz zestresowane zestresowane ciało harmonizując wszystko i dostrajając do jednego wspólnego rytmu.
To jest FIZYCZNY I BIOLOGICZNY moment PRZEJŚCIA Z DUALIZMU DO JEDNOŚCI.
Spokojny PUDEŁKOWY ODDECH (na 4 wdech, 4 przerwa, 4 wydech, 4 przerwa po to aby dać szansę na rozgoszczenie się w nas tej świadomej przestrzeni i przywołanie uczucia wdzięczności za wszystkie nawet te najdrobniejsze dary, dzięki którym możliwe jest doświadczanie codziennych i niecodziennych cudów. Uczucie wdzięczności natychmiast ucisza dualistyczną walkę powstałą w układzie nerwowym.
4. POZIOM CIAŁA I MATERII – NATURALNA HOMEOSTAZA CIAŁA
Ciało to miejsce, gdzie dualizm staje się fizyczny i namacalny a odpowiada za to układ nerwowy. Na tym poziomie priorytetem jest zbalansowanie układu współczulnego i przywspółczulnego. W tym stanie układ współczulny (męski, odpowiedzialny za walkę) i przywspółczulny (kobiecy
odpowiedzialny za odpoczynek) przestają ze sobą walczyć o dominację. Zamiast tego zaczynają idealnie ze sobą współpracować – jak dwa płuca, które na zmianę biorą wdech i wydech, tworząc jedną całość. Stan, w którym ciało przestaje reagować na brak działania jak na zagrożenie i pozwala sobie na odpoczynek . Układ przywspółczulny staje się wtedy bazą (stanem zero) a nie tylko chwilową przerwą na odpoczynek. To moment, kiedy ciało odzyskuje zdolność do samoregulacji. Energia w organizmie zaczyna być wydatkowana adekwatnie do rzeczywistych potrzeb organizmu a przestaje być napędzana lękiem, nawykiem lub ambicją. Aby wyjść z dualizmu na poziomie ciała niezbędne jest więc zbalansowanie obu układów i zrównoważenie działania i niedziałania – to stan, w którym układ nerwowy rozpoznaje że cisza i aktywność są przejawami tej samej życiowej energii.
Aby zharmonizować te dwa układy na poziomie ciała i układu nerwowego niezbędne pomocne są:
Po pierwsze ODDECH dzięki któremu możliwe jest zsynchronizowanie obu półkul mózgowych i kanałów energetycznych np poprzez oddech naprzemienny nozdrzami. Zamykasz prawe nozdrze, robisz wdech lewym (aktywacja układu przywspółczulnego). Zamykasz lewe, robisz wydech i wdech prawym (aktywacja układu współczulnego).
Po drugie stymulacja NERWU BŁĘDNEGO poprzez wydłużony oddech (np. wdech na 4 sekundy, wydech na 8 sekund), MRUCZENIE, ŚPIEWANIE, MANTROWANIE, w trakcie których wibracje w gardle stymulują nerw błędny, lub przemywanie dłoni i rąk oraz twarzy lodowatą wodą.
Po trzecie SKANOWANIE CIAŁA czyli przeniesienie uwagi z głowy do fizycznych doznań. Poczucie ciężaru swoich stóp, pulsowania dłoni, ruch w brzuchu. Ciało żyje zawsze w teraźniejszości (w jedności) tylko umysł jak małpa podróżuje skacząc pomiędzy przeszłością i przyszłość. Bycie głęboko osadzonym w ciele przywraca do „Tu i Teraz”.
Po CZWARTE QIGONG lub TANIEC INTUICYJNY, które poruszają energię w ciele w sposób płynny.
Po piąte CHODZENIE BOSO PO ZIEMI (UZIEMIENIE), które fizycznie wyrównuje ładunki
elektryczne w ciele, wprowadzając materię w stan homeostazy i równowagi.
I na koniec korzystanie z MASAŻY – szczególnie LOMI LOMI NUI, który jednocześnie harmonizuje ciało, umysł, duszę.
Droga przemieszczania się pomiędzy i na tych poziomach jest dwukierunkowa i przebiega:
– Od materii do duchowości – zaczynając od ciała, poprzez świadomy, głęboki oddech, rozluźnianie napięć w brzuchu i dnie miednicy daje fizyczny sygnał układowi nerwowemu „Jest bezpiecznie”. Biochemia ciała się zmienia, kortyzol spada, serce się otwiera i naturalnie odzyskany jest dostęp do wyższych stanów świadomości.
– Od duchowości do materii – zaczynając od intencji i wejścia w przestrzeń serca gdzie duchowa harmonia, niczym fala, schodzi w dół fizycznie uzdrawiając narządy, wyciszając układ nerwowy, regulując hormony i stany zapalne w ciele. Kiedy te dwa kierunki spotykają się w centrum przestrzeni serca, dualizm znika. Człowiek przestaje być „duchową istotą uwięzioną w ciężkim ciele” a staje się JEDNOŚCIĄ – ucieleśnioną świadomością.
Wyjście z dualizmu nie jest ucieczką ani wymazaniem albo rezygnacją z ludzkich cech. Jest SZTUKĄ ŚWIADOMOŚCI, UWAŻNOŚCI I ODWAGI ABY WZIĄĆ TE WSZYSTKIE POROZRZUCANE, WALCZĄCE ZE SOBĄ KAWAŁKI, PRZYTULIĆ JE Z PEŁNĄ AKCEPTACJĄ I POZWOLIĆ IM HARMONIJNIE POŁĄCZYĆ SIĘ W JEDNOŚCI. Męskie i kobiece, duch i materia, światło i cień – w ogniu pełnej akceptacji przestają być wrogami, a stają się swoimi najlepszymi partnerami.
I na sam koniec warto zapamiętać, że ..
wyjście z dualizmu nie polega na zniszczeniu formy albo opowiedzenia się po jednej ze stron.
To moment, w którym uświadamiamy sobie, że sztuką jest wziąć te wszystkie części nas (szczególnie te walczące ze sobą lub stojące po dwóch różnych stronach barykady) przytulić je do siebie z pełną akceptacją i pozwolić im zatańczyć wspólnie ten życiowy taniec.
Kiedy przestajemy walczyć ze swoimi słabościami one stają się naszą wrażliwością. Kiedy przestajemy walczyć ze złością – ona staje się siłą do stawiania granic. Wszystko i to co dobre i to co złe, co męskie i co kobiece, co duchowe i co w materii w ogniu pełnej akceptacji (zwanej potocznie bezwarunkową miłością) przestają być wrogami a stają się partnerami tańczącymi najpiękniejszy życiowy taniec.
Czego Wam i sobie życzę 🙂
Przytulam z 💙
Mała fala płynęła po oceanie, ciesząc się słońcem i wiatrem. Nagle zauważyła, że inne fale przed nią rozbijają się o skalisty brzeg i znikają. Ogarnął ją przerażający lęk. Zaczęła krzyczeć:
– To straszne! Mój koniec się zbliża! Zaraz zginę, zostanę zniszczona!
Obok płynęła inna, większa i spokojniejsza fala. Zobaczyła lęk małej fali i zapytała:– Dlaczego tak bardzo się smucisz i boisz?
Mała fala odpowiedziała:
– Czy nie widzisz? Za chwilę uderzę w te skały i przestanę istnieć! To koniec mojej formy!
Większa fala uśmiechnęła się i powiedziała:
– Boisz się, ponieważ jesteś iluzją oddzielona od prawdy. Myślisz, że jesteś falą, która jest oddzielona od reszty świata i zapomniałaś o swojej prawdziwej naturze.
– Jak to? – zapytała zdziwiona mała fala. – Kim więc jestem, jeśli nie falą?
Większa fala odpowiedziała cicho:
Fala to tylko twój chwilowy kształt. W rzeczywistości jesteś Oceanem. Kiedy uderzysz w skałę, nie zginiesz. Po prostu zmienisz formę i wrócisz do tego, kim byłaś od zawsze. Ty, ja, ten brzeg i te skały – wszyscy jesteśmy tą samą wodą.
Inwestując w 🍮kawę lub 🍫 czekoladę możesz odwdzięczyć się za przeczytaną treść lub zainwestować w moje projekty, które mają na celu poszerzenie świaDOMości.

🌺 DZIĘKUJĘ 🌺

OSTATNIE WPISY:

Dodaj komentarz